poniedziałek, 2 września 2013


  1. Ostatnio, zajeta bylam mocno sprawami papierkowymi.

Zajelo mi to mnostwo czasu, energii, pieniedzy a rezultaty marne.
No coz, jak powiedzial sw. Augustyn - Jesli walczysz jestes zwyciezca- wiec porazka wpisana jest w walke, czasami tez mysle ze to przeznaczenie, moze zbyt kosztowne to bylo marzenie i wszystko ktoregos dnia mogloby sie obrocic przeciwko mnie.
Wiec zostawmy sprawy swojemu biegowi, moze zamkniecie jednych drzwi otworzy nastepne?
Poki co porobilam troche dekupazowych bransoletek i calkiem procentowych nalewek, mysle ze beda w sam raz na zimowe wieczory...
I juz nie przezywam tego jako porazki, ba nawet sie ciesze bo tak sobie mysle ze goniac za marzeniami, takimi materialnymi, wpadamy w pulapke i stajemy sie potem niewolnikami tych marzen.
Paradoks kompletny.
A tak jestem wolna, nie mam finansowych zobowiazan, a marzenia mam dalej i moze je spelnie, na miare posiadanych mozliwosci.
Konkluzja z tej przygody: nie dajmy sie zwariwac, nie dajmy sie oglupic sa na tym swiecie rzeczy, ktorych nie mozna kupic - jak spiewal Stasio Sojka!



I tym pozytywnym akcentem koncze tego posta zyczac sobie i Wam pogody ducha, slonecznych dni na te koncowke lata! T

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz