czwartek, 14 lipca 2011

Troche niesmialo....

Tak, troche niesmialo pisze pierwszego posta, jest lipiec, lato, a ja w tym swoim rozdarciu...
Rano kiedy wychodze na balkon wita mnie przepiekny widok, wawoz wypelniny porannymi oparami mgly...
w otulinie lasu, rozmytego, bardzo tajemniczego, wierzcie mi widok cudowny. Zapach o tak wczesnej porze
rowniez swiezy, lesny. Przyroda potrafi dac nam wspanialy spektakl!
Pisalam o rozdarciu, niestety za pare dni musze to wszystko opuscic i jechac za przyslowiowym chlebem.
A tam czeka mnie duze portowe miasto.
Ze smogiem, betonem i melanzem etnicznym. Ma cudowne stare miasto, ale do zycia to nie najlepsze miejsce.
Przynajmniej nie dla mnie.
To nie moje klimaty. Zdecydownie lepiej czuje sie posrod moich  wawozow.
Ale poki co-chwilo trwaj!
Wczoraj zakupilismy wspaniala maszyne fotograficzna-Nikona, mysle ze bede mogla pokazac Wam te wszystkie miejsca, i rzeczy, ktore kocham.
Wybaczcie mi ewentualne potkniecia, to prawo amatora.
Dobrego dnia Wam zycze, dobrej pogody (ducha tez).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz