piątek, 15 lipca 2011

lipcowe dni...

Wczoraj udalo mi sie kupic prosta drewniana bransolete, dosyc szeroka, mam zamiar ozdobic ja w technice
decou, juz jedna zrobilam i widze ze Asia ja nosi ( co sprawia mi oczywiscie frajde ).
Rowniez w tym samym miejscu kupilam ksiazke Paula Younga p.t. Chata.
Zacytuje recenzje:...."Chata to piekna historia o tym, jak Bog przychodzi do nas, gdy tkwimy w smutku, stajemy sie wiezniami wlasnych oczekiwan, czujemy sie zdradzeni.
Nigdy nie zostawi nas tam gdzie zabrnelismy, o ile sie przy tym nie uprzemy."
Gdy skoncze ja czytac napisze i ja swoja skromna recenzje.
Po wczorajszych burzach nie ma sladu, choc wiem ze wielu ludzi ucierpialo, zostaly zniszczone ich domy, pola.
Smutno mi bo znam te tereny slynne w Polsce z uprawy papryki.
Jest mi przykro bo stracili to, w co wlozyli wiele pracy.
Moze ta ksiazka przyniesie mi odpowiedz dlaczego? .....moze....
Lipce, piekne letnie miesiace jakos nie sa dla nas szczesliwe ostatnio.......
Ja osobiscie kocham wrzesien i pierwsze dni pazdziernika gdy jest jeszcze cieplo, ale juz spokojniej i tak bardzo kolorowo.
Jak mi starczy czasu moze namaluje jakis wawoz, dawno juz nie malowalam, jak skoncze pokaze Wam w nastepnych postach.
A poki co; milego i spokojnego weekendu.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz